Jak sama nazwa mówi- przestać chcieć, a zacznij działać! :) Czyli bądź fit !
Ja osobiście mam za sobą zaledwie 23 dni diety oraz ćwiczeń. Przyznaję, że jest to trudna droga, ale kto powiedział, że droga do celu jest łatwa? Zwłaszcza do tego upragnionego ( prawie dla każdej kobiety;> ) .
Jakiś rok temu byłam na diecie dość popularnej, czyli dukanowskiej. Samą dietę wspominam bardzo dobrze, gdzyż nie chodziłam głodna i chudłam... Ale nie ćwiczyłam! W dodatku przez dwa pierwsze miesiące ( nie pamiętam dokładnie jak długo) nie można było jeść owoców! W dodatku kiedy zakończyłam tę dietę ( powody zdrowotne) kilogramy wróciły z nadwyżką. Tak więc 4-5 miesięcy cięzkiej pracy nad sobą poszły w las. Dlatego odradzam stosowanie tego typu diet, w których nie ma ćwiczeń i zakazane jest jedzenie dosłownie wszystkiego co ma trochę więcej kalorii, cukru lub jest nieco bardziej tuczące od pozostałych rzeczy.
Która za nas nie marzy o takim wyglądzie? :)
( zdjęcie wklejone z wyszukiwarki google )
Od 22 dni jestem na racjonalnej, zdrowej diecie, oczywiście jak to każdemu, zdarzyły mi się drobne odstępstwa ( pamiętajmy, że to nie oznacza końca diety! niestety często zjadając kilka 'nieprzepisowych' posiłków załamujemy się i wracamy do starych nawyków żywieniowych, ważne, aby pomimo pewnych grzeszków starać się dalej odżywiać zdrowo). Nie każdemu od razu udaje się przyzwyczaić do zdrowego jedzenia. Jestem zdania, że skoro od dziecka przyzwyczajano nas, a potem sami siebie przyzwyczajaliśmy do niezbyt zdrowego stylu życia, to równie dobrze może przyzwyczaić się do zdrowego jedzenia, ale to zajmuje nam nie dzień, tydzień, miesiąc czy rok. Czasem po paru latach zyskujemy zdrowe nawyki żywieniowe. To jest oczywiście moje zdanie :)
Jak wiemy dieta to 70% sukcesu, a co z pozostałymi 30% procentami? :)
To aktywność fizyczna, która nie dość, że poprawia wygląd naszego ciała, to w dodatku sprawia, że wydzielają się w nas endorfiny- hormony szczęścia! W moim przypadku wyglądało to tak, że pierwszy tydzień ćwiczeń był dla mnie lekką udręką. Myślałam - gdzie te endorfiny? Jestem zmęczona i jedyne na co mam ochotę to sen. Natomiast kiedy tylko zaczęłam przeplatać ćwiczenia cardio z zasadniczymi (aerobowymi) poczułam napływ hormonów, które okazały się niezwykła motywacją samą w sobie oraz lekiem na smutek, żal czy zniechęcenie. Jak wiecie, na topie jest teraz Ewa Chodakowska. Nie ukrywam, iż widząc setki dziewcząt 'po metamorfozach' zaczęłam działać na swoje konto. Pomyślałam - skoro im się udało, to mi też! No i zaczęłam :) Na początek skalpel, a obecnie trzeci tydzień killer. Ćwiczenia , które aktualnie wykonuję ( killer) na początku są nie lada wyzwaniem ( dla kogoś takiego jak ja, czyli osoby bez formy). Po pierwszych dnia nie mogłam wstać, łydki odmawiały mi posłuszeństwa! Dodam, że po skalpelu pierwszy raz w życiu bolał mnie brzuch, a raczej miałam zakwasy na nim! Kiedy się śmiałam lub wykonywałam ruchy związne z użyciem mięśni brzucha, wręcz musiałam usiąść na chwilę. Bałam się, ze nie minie to tak szybko. Ale po 22 dniach nie czuję już zakwasów. Bardzo możliwe, że poczuję je jutro, gdyż dziś chciałam zacząć turbo spalanie, a jeśli nie dam rady to pozostanę jeszcze na trochę przy killerze. W każdym razie, polecam! Ćwiczenia z Ewką na tyle wkręciły mnie ( osobę, która aktywność fizyczną uważała za męczarnie), że kupiłam sobie buty do specjalnie do ćwiczeń! Konkretnie nike flex training 3, która sprawdzają się w 100% ! Zauważyłam, ze dopiero w tych butach czuję prawdziwą przyjemnośc, jaką dają mi ćwiczenia! Niestety nie dorobiłam się jeszcze stroju odpowiedniego do fitnessu. Jak wiecie, cena takich rzeczy jest absurdalnie wysoka. Ale coś za coś :) Póki co odkładam na stanik/ top do ćwiczeń :)
Ufff, ale się rozpisałam :) Jeśli mi się uda, to może jeszcze dziś wstawię pierwszego konkretnego posta ;P
Podczas wykonywania skalpela Ewa powiedziała bardzo trafne słowa, które do dziś są moją motywacją!
" Pamiętaj! Twoje ciało jest w stanie wytrzymać więcej, niż podpowiada Ci Twój umysł! "
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz